Życie

Pampers a kryzys wieku średniego

Ostatnio we wszystkich grupach rowerowych, w których mam okazję egzystować, pojawiła się prawdziwa perła. Artykuł napisany przez panią Alicję Wysocką-Świtałę zatytułowany “Dlaczego armia mężczyzn wyrusza na podbój świata w legginsach z żelową wkładką i relacjonuje to na Instagramie?”. Artykuł tendencyjny, smutny i nie zgłębiający w żadnym stopniu tematu. Dlatego postanowiłem napisać jej tekst na nowo, z moim spojrzeniem na ten temat. Czyli pampers a kryzys wieku średniego.

Autorka ma trochę racji

Zanim zaczniemy jednak wchodzić w jakąkolwiek polemikę powinniśmy ustalić jedno. Jakieś ziarno prawdy w tym wszystkim jest i wszyscy sobie doskonale zdajemy z tego sprawę. I dlatego też, tak bardzo boli nas ten artykuł i wywołuje uśmiech na twarzy.

W szczególności w tym fragmencie

Mężczyźni przebrani za nastolatków lub pedałujący po ścieżce rowerowej z tętnem na granicy zapaści wydają się desperacko mocować z upływem czasu.

Bo pamiętajcie – mówimy o ludziach, którzy dopiero pod wpływem wieku zaczynają bawić się w kolarstwo. Nie o nas, wysportowanych i radosnych adonisach o ciałach, których brak muskulatury (poza nogami) potrafi zawstydzić każdego. Mówimy o człowieku, który z dnia na dzień postanawia kupić sobie rower za górę monet i nim przyszpanować przed innymi osobami. Po prostu, za sprawą mody na bycie fit, rower stał się pewnego rodzaju symbolem statusu majątkowego. Tak samo, jak kilka dekad temu były to drogie, sportowe samochody.

Pampers

Pampers uwiera

Przeczytałem artykuł. Najpierw pobieżnie i nie wzbudził we mnie jakichś większych emocji. Przeczytałem ponownie i wciąż nie czuję się tym tekstem urażony. Wróciłem do komentarzy na fejsie i widzę wyzywanie autorki oraz odbieranie jej wszelkiej czci. Może zadziałało to, że tekst został zamieszczony w weekendowym wydaniu Gazeta.pl. Może to, że autorka jest kobietą, która nie uprawia kolarstwa w takim zakresie jakim robimy to my.

Bo wiecie, problem leży w nas. Nie potrafimy potraktować naszego sportu jako coś normalnego. Każde słowo jest uważane za atak. Brak słowa także.

Kiedy wieczorne wydanie programu informacyjnego nie wspomina o sukcesach Polaków na jakimś wielkim tourze – źle. Ktoś mówi o kolarstwie, jako nowej modzie i sposobie na odchudzanie się – źle. Ktoś wspomniał o tym, że kolarstwo przez mężczyzn w wieku średnim jest sposobem na radzenie sobie z kryzysem wieku średniego poprzez szpanowanie sprzętem – źle.

Bo kolarstwo to sport ciężki

No bo przecież jesteśmy potomkami Eddy Mercxa i Marco Pantaniego. Kolarstwo to sport dla prawdziwych mężczyzn, a z piłki nożnej należy się śmiać, bo to przecież sport gdzie najważniejsze jest tarzanie się po trawie po każdym dotknięciu.

Tylko prawda jest taka, że w wydaniu tych internetowych wojowników maści wszelkiej kolarstwo nie jest sportem ciężkim. Przejechanie wyścigu na dystansie giga nie stanowi o naszej waleczności. Pamiętam, kiedy pisałem o wyścigu Lang Team na Wilanowie. Komentarze pod wpisem na Facebooku trochę zabiły mi ćwieka. Bo człowiek z dystansu krótkiego zarzuca mi, że umiem tylko narzekać i płakać. I tak tłumaczę swoje niepowodzenia. ON NIE POTRZEBOWAŁ BIDONU NA TAKIM DYSTANSIE! Specjalnie pisane capslockiem.

Pampers

Mało który z nas potrafi wyjść ze swojej strefy komfortu i jechać na 150%. Zrobienie testu FTP na 200 Watów, wrzucenie tego na tablicę na Facebooku i następnie pisanie o tym, jak kolarstwo jest trudnym sportem nie czyni z Ciebie twardziela. Pisanie o kobiecie, która poruszyła trochę ciężki dla mężczyzn temat, że jest feministką także.

Kryzys wieku średniego

Bo kryzys wieku średniego to jest ciężki temat dla mężczyzn. I dla ich rodzin. Aczkolwiek mam wrażenie, że wraz z rozwojem cywilizacji ten problem nie dotyczy już, jak pisała autorka, 40 latków. To już w mojej opinii problem 50-latków.

Bo wydłuża nam się długość życia. Później się starzejemy. Dłużej jesteśmy w stanie zachować młodość. Mam jednak wrażenie, że przez głupie stereotypy nie potrafimy rozmawiać o problematyce kryzysu wieku średniego, który dotyka zarówno mężczyzn jak i kobiety. Dla większości społeczeństwa oznacza to tylko kupowanie dóbr luksusowych (rowery, samochody, biżuteria), a nie wiąże się ze zmianami psychicznymi, które wtedy zachodzą. Nie zastanawiamy się, czy taki kryzys ma podłoże w niezdiagnozowanej depresji. A osoby, które dotknął ten problem nie chcą o tym rozmawiać przez społeczny ostracyzm.

Pampers

Zauważyłem jednak jedną bardzo ciekawą rzecz

W tekście napisanym przez p. Alicję uderzył mnie natomiast jeden fragment:

Media społecznościowe podobnie jak promują wyidealizowane wizerunki kobiet, tak samo wpływają na podkręcanie wizerunku mężczyzn osiągających kryzysowy półmetek. Surowe filtry, motywacyjne opisy i dynamiczne video kręcone kamerką w trakcie peletonu – wszystkie te narzędzia wraz z różnymi aplikacjami przychodzą w sukurs mężczyznom chcącym pozować na herosów.

Alicja Wysocka-Świtała, weekend.gazeta.pl

Widzę to w naszych polskich youtuberach. Już pomijając Leszka z rowery jednoślad pl (czy jak się to pisze) bo zawsze miał tendencję do klepania coachowskich farmazonów. Pomijam siebie, bo zostało mi to z czasów studenckich, kiedy pomagałem jako trener dzieciaków na karate czy młodszych stopniem na kendo. Ale kiedy przyglądam się największemu polskiemu youtuberowi rowerowemu to, o Panie, wchodzimy już na wyższe rejony abstrakcji.

Bo ja ogólnie podziwiam to, że Szajbajk ustawił sobie naprawdę fajny cel na swoje czterdzieste urodziny. I poniekąd, pomimo mojej pewnej niechęci do materiałów które wychodzą spod jego palca, kibicuję mu w osiągnięciu swoich założeń. Ale to, co ostatnimi materiałami pokazuje to jest właśnie idealny przykład tego, o czym pisze p. Alicja. Motywacyjne gadki? Są. Video kręcone z peletonu? Jest. Pozowanie na herosa? Bo jak inaczej nazwać 20 godzinną wyprawę w temperaturach minusowych? Z resztą, zostawiam Wam pod rozwagę.

Nie jesteśmy prosami, zluzujcie pampers

Zwift, strava, mierniki mocy i wszystko inne przybliżają nas do bycia zawodowymi kolarzami. Ale nimi nigdy nie będziemy. I o tym się zapomina. Fajnie jest mieć pasję, trenować i się poprawiać. Ale mam wrażenie, że z dostępnością do sprzętu gubi się w nas wszystkich świadomość, dlaczego zaczęliśmy jeździć. A myślę, że większość z nas zaczęła jeździć ze względu na to, że kochamy tę formę aktywności.

Kot szuka sensu tego tekstu. Nie znalazł.

Jednak wraz z rozwojem formy do naszej podświadomości zaczynają dochodzić nowe głosy – tak jest w każdym sporcie. Że trening musi zostać odbyty. Bez interwałów nie ma jazdy. I tak dalej, i tak dalej. Na pewno wiecie o czym mówię. Nie mamy czegoś takiego jak off-season. Jest zima, to się buduje formę na Zwifcie. Amatorzy ważący za dużo kupują na kredyt sprzęt, którego nie potrzebują żeby poprawić swoją formę. Ich życie, ich pieniądze. Ale są sposoby, żeby przepracować zimę i być lepszym na wiosnę. A przy okazji zadbać o kwestie zdrowotne i w końcu doprowadzić nasze ciało do porządku.

Ale my, jako potomkowie Heraklesa, Achillesa i Hektora o tym zapominamy. Lepiej zamknąć się w swojej jaskini i tam cierpieć. A na wiosnę cieszyć się tym, że FTP wzrosło nam z 160 na 200. Gdzie ten sam efekt można osiągnąć bez godzin Zwifta. Dla mnie to jest właśnie kryzys wieku średniego – ciągłe siedzenie w jednym świecie. Bez prób rozwoju i spróbowania czegoś nowego. A nagrodą za to, będzie po prostu medal na mecie. Jeden z tysięcy takich samych medali wręczanych innym, którzy ukończyli dystans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *