Testy

Kinetic R1 – mało obiektywne zabawy

Od razu zaznaczam, że nie jest to recenzja w pełnym tego słowa znaczeniu. To raczej takie moje subiektywne odczucia z prawie miesiąca użytkowania Kinetic R1 – jednego z najbardziej zaawansowanych trenażerów dostępnych na rynku. Recenzja ze wszystkimi parametrami, wykresami i tak dalej też będzie – ale trochę później. Na tę chwilę po prostu skupimy się na trochę innym, bardziej lifestyle’owym podejściu do tego tematu. W aspekcie rodzinnym, treningowym, wyścigowym. Czyli prawie jak recenzja.

Kinetic R1 – życie rodzinne

Od razu chciałbym podziękować Sportstuff za udostępnienie tego sprzętu. Miałem już przyjemność się z nimi kontaktować przy okazji próśb o poprzednie generacje sprzętu Kinetic i zawsze było to miłe i przyjemne doświadczenie. Aż mógłbym pomyśleć, że nie jest to polska firma.

Ale wróćmy do meritum. Jestem niezwykle szczęśliwy, że nie poprosiłem o dostarczenie mi sprzętu do biura. Pudło jest wielkie, sprzęt w środku ciężki i dotarcie z nim do domu z Saskiej Kępy na Białołękę przypłaciłbym brakiem kręgosłupa. Wystarczy mi, że musiałem go przenieść z pomieszczenia ochrony do domu. Jakieś 200 coś metrów bólu.

Kinetic R1
Kinetic R1 po złożeniu

Po rozpakowaniu stwierdziłem, że nie jest to urządzenie do mieszkania. Raczej do domku jednorodzinnego. Albo do mieszkania, w którym masz jeden pokój wolny. My takiego luksusu nie mieliśmy. Kinetic R1 jest duży i ciężki, skutecznie uniemożliwiając pozostawienie go w salonie z okazjonalnym wyjmowaniem z jakiegoś kąta. A sam sprzęt waży z jakieś 15 kilogramów. Sporo. Na szczęście posiada całkiem wygodną rączkę, za którą można go nosić.

I tutaj też pojawia się pewien minus, o którym muszę wspomnieć – trenażer jest stosunkowo głośny. Nie jakoś wybitnie, ale słychać go. Dziecko przy nim zaśnie, ale poprzednie trenażery Kinetic nastawiły mnie na wybitnie cichą pracę. Ale o tym porozmawiamy przy okazji dokładnej recenzji sprzętu. Ogólnie nie zakłóca on specjalnie wieczornego spokoju domowników, ale też nie jest to najcichszy dostępny na rynku sprzęt. Według mnie jest niewiele głośniejszy od konkurencyjnych sprzętów Elite czy Tacx. Trudno odnieść mi się do Wahoo, bo nigdy z tym sprzętem nie miałem żadnej styczności.

Profesjonalna rączka do noszenia

Aspekt treningowy

Dlaczego pozwoliłem sobie rozdzielić Zwift od treningu? Bo mam problemy z uznaniem tą grę jako programu treningowego. Łatwiej mi do niego podejść jak do e-sportu oraz rozbudowanej wersji Facebooka przygotowanej dla kolarzy niż jak do aplikacji treningowej.

Jako aplikacji treningowej używałem tej dedykowanej do trenażera. Kinetic – tak, aplikacja treningowa Kinetic to po prostu Kinetic. No i dzięki tym dwóm zdaniom mam załatwione pozycjonowanie na frazę kluczową w Google. I dla mnie było to idealne rozwiązanie – w sensie aplikacja.

Aplikacja miała jedną zasadniczą zaletę – była maksymalnie uproszczona. Nie rozpraszały mnie żadne boosty, rajdony i inne duperele. Po prostu czas, waty jakie mam wygenerować i odliczanie do kolejnego segmentu. Więcej do szczęścia, i treningu, nie potrzebuję.

Kinetic do Zwifta

I chyba tutaj dochodzimy do tego, dlaczego większość kupuje trenażery interaktywne. Wcale nie po to, żeby się upodlić i wzmocnić przed następnym sezonem. Bo aplikacji treningowych równie dobrych, jeśli nie lepszych co Zwift jest na rynku kilka. Ale to Zwift wyrósł na potęgę, bo to on zbudował możliwość jazdy w społeczności, wzajemne wspieranie się w trakcie jazdy i tak dalej.

Więc jeśli jesteś osobą, która chce sobie po prostu pojeździć na Zwifcie, to odradzę Ci kupno Kinetic R1. Tak samo jak innych topowych trenażerów. Radziłbym po prostu kupić najtańszy możliwy, interaktywny trenażer i będziesz zadowolony. A zaoszczędzone 3 tysiące możesz przeznaczyć na kolejne miesiące subskrypcji Zwifta. Albo ulokować jakoś inaczej.

Kinetic R1

Paradoksalnie jest to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy trenażer do tego oprogramowania. Bo żaden inny sprzęt na rynku nie umożliwia rowerowi poruszania się pod nami w trakcie jazdy w domu, tak jak ma to miejsce podczas treningów na zewnątrz. W teorii ma to wzmacniać mięśnie głębokie i poprawiać stabilizację, ale ja tego jakoś nie czułem. W sumie mogłem posadzić Asię na rowerze i poprosić żeby ona to sprawdziła – możliwe, że dla osób dużo jeżdżących ma to znaczenie marginalne i nie zauważamy tego. Na pewno jednak pomaga podczas sprintów na wyścigach – dużo lepiej czuję się, gdy sprzęt symuluje mój styl jazdy na zewnątrz niż kiedy ja muszę dostosowywać się do roweru wpiętego na sztywno.

Jasne, wiem, że na grupie Zwift Team Pl ludzie zaczęli tworzyć swoje własne “rockerplate’y” mające tłumić drgania oraz właśnie umożliwić trenażerowi poruszanie się pod nami. Pomysł sam w sobie świetny, ale mi osobiście nie chciałoby się bawić w taką stolarkę. W przypadku Kinetic wystarczy dać pod trenażer matę i sąsiedzi nie narzekają. Sprawdzone – nawet po godzinie 22 zero pukania do drzwi. A sąsiadów mamy przeczulonych na punkcie czegokolwiek związanego z rowerem w domu 😉

Jeśli zaś chodzi o samo odwzorowanie przewyższeń to nie mam na co narzekać. Płynnie zwiększa i zmniejsza opór w zależności od tego, co nam aktualnie zwift narzuca. I, w przeciwieństwie do niektórych trenażerów dostępnych na rynku, nie przegrzewa się. Nawet po wjeździe na Alpe du Zwift jest chłodny. I co najważniejsze, w trakcie jazdy także nie zachowuje się jakoś dziwnie czy nienaturalnie. Ale czego innego można byłoby się spodziewać po takim sprzęcie?

Słowem podsumowania

Tak jak zaznaczyłem wcześniej – nie jest to pełna recenzja. Raczej zbiór indywidualnych i bardzo subiektywnych opinii dotyczących tego sprzętu. Kinetic R1 dla amatora to doskonały sprzęt do poprawy swojej sprawności i zabawy, i wyścigów na Zwifcie. Dla wymagającego amatora (za którego nieskromnie się uważam) to sprzęt wymarzony, który w pełni pomoże przygotować się do nadchodzącego sezonu i zaplanowanych startów. A dla prosa… no cóż. Po pierwsze to mi miło, że pros czyta mojego bloga. A po drugie to raczej jesteś związany umowami sponsorskimi i raczej nie możesz sobie samodzielnie wybrać sprzętu do treningu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *